Translate

sobota, 4 lipca 2015

Royal Canin-czyli dlaczego zmieniłyśmy karmę

Jakoś tak w kwietniu ubiegłego roku, po wypróbowaniu na Azie próbek karmy Royal Canin kupiłam od razu worek 8 kg. Jak się później okazało, karma ta taka super nie była... Zaczęłam coraz więcej czytać, poznawać psy i piszę ten post, nie żeby kogokolwiek potępiać, tylko, żeby podzielić się tym, co sama wyczytałam :)
Tak wygląda sprawca całego zamieszania :)

No tak, poleciałam z grubej rury kupując dla psa ważącego 8 kg, 8 kg karmy :p która niestety już po 2-3 tygodniach księżniczce przestała smakować ;) Nie wiem, możliwe, że to efekt ulatującego zapaszku, który swoją drogą, zajął całą piwnicę i pozostaje tam do dziś :/ Nie był to dobry traf, jeśli chodzi o karmę, ale nie chciałam wyrzucić 130 zł ;) tak więc wymyślałam, co by tu zrobić, żeby Azie zaczęła smakować i tak karmę mieszałam z zupką, mokrą puszką itd. Efekt po roku, kiedy Aza ją wreszcie skończyła?
tak było...
tak jest...

na zdjęciach średnio widać, o co mi chodzi ;) więc wyjaśnię
WAGA-pomimo zapewnień producenta skoczyła o 0,5kg, nie wiem, możliwe że to wina złego dawkowania
ZACHOWANIE- no cóż, to akurat doskonale widać na zdjęciu... Aza stała się mniej chętna do zabawy, nie chce jej się spacerować w cieplejsze dni...

Podsumowując, nikomu nie polecam karmy Royal Canin, wydawało mi się, że skoro coś jest drogie, musi być dobre, niestety, na własnym psie się przekonałam, że niekoniecznie... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz